Dyplom

Często gubię się w czasie i godziny uciekają mi przez palce, a czasem nic nie dzieje się tak bardzo że nie wiem nawet na co mogę je spożytkować.


Powstał z tego kalendarz.

Żanetka była wsparciem przez cały proces trwania projektu.

Z czasem poprowadziła go – stała się tym co mnie ekscytowało w robieniu projektów, z czasem moje niepewności, pytania takie jak “jak mam się za to zabrać?”, zaczęły zamieniać się na “co Żanetka będzie tu robić?”.

Myślenie o projekcie w ten sposób dało mi przyjemność z procesu i spokój które były mi potrzebne do skończenia go.

Mój projekt składa się z dwóch głównych części graficznych, jak i z pracy pisemnej.

Pierwsza część to fizyczny przedmiot – kalendarz
W całości wykonany ręcznie przeze mnie, zabrał mi wiele godzin pracy i stresu.

Każdy miesiąc ma osobno zaprojektowaną nazwę miesiąca i numer miesiąca.

Każdy z tych elementów ma być nieco “osobny” i niespójny ze sobą nawzajem, tak jak moje poczucie czasu jest niezbyt spójne. Części designu połączone są wspólną estetyką – sam kalendarz jest kompletnie czarno – biały, jedynym elementem koloru są rękojeści i to co użytkownik kalendarza na niego naniesie (co jest niezależne od samego przedmiotu).

Elementy projektowane były w taki sposób żeby każdy z nich mógł się bronić sam w sobie. Zamysł był taki żeby projekt był na tyle solidnie zaprojektowany żeby został otwarty na ewentualne inne aplikacje elementów graficznych żeby rozszerzyć zakres projektu.

Kalendarz stworzony jest z dwunastu płacht bawełnianego materiału utwardzonego krochmalem, dzięki czemu jest wygodniejszy w użytku – da się go łatwiej rolować i pisać po nim – jak i marker którym wyrysowywane są kratki miesięcy nie rozlewa się po materiale.

Kratki wyrysowane są markerem POSCA, tak samo nazwy miesięcy wyrysowane są ręcznie.

Natomiast numery miesięcy są wydrukowane z linorytu na dociętych kawałkach materiału. Jest to czasochłonny proces, ponieważ farba po odbiciu musi suszyć się przynajmniej przez tydzień żeby się utrwalić.

Miesiące złączone są poprzez zszycie materiału ręcznie na maszynie. Numery miesięcy obszyte są tylko z trzech stron przez co tworzą wygodnie kieszonki na każdym miesiącu do dowolnego użytku – w mojej głowie jest to dobre miejsce na trzymanie długopisów, naklejek, czy innych gadżetów używanych do zaznaczania dni i wydarzeń na kalendarzu.

Wygląd kalendarza wzorowany jest na tym jak wygląda Tora. Kultura żydowska towarzyszy mi od dziecka i zwój jako forma “księgi” i systemu przechowywania informacji fascynuje mnie od zawsze.

Podczas procesu pojawiały mi się pomysły rozszerzyć ten temat o inne przedmioty normalnie otaczające Torę – konkretnie koronę lub jad, który uwielbiam jako przedmiot. Wydaje mi się to jednak nadużyciem.


Drugą częścią pracy jest animacja.


Animacja była robiona na zasadzie komponentów. Prekompozycje zamknięte w prekompozycje. Każdy miesiąc ułożony na kompozycji z elementów. Następnie zbiór animacji zamknięty w prekompozycję żeby ułożyć go na kompozycji ułożonej w cały rok, zanimowanej na ostatecznej kompozycji scrollującego się kalendarza.

Podczas robienia tego projektu okazało się że moje życie codzienne jest naprawdę bardzo powtarzalne. Bardzo mocno polegam na znalezieniu jednego bądź kilku zajęć które lubię i bazować na nich tydzień. Bardzo długo był to boks (ostatnio przerwany przez problemy zdrowotne, a potem wakacje), teraz granie online i na żywo ze znajomymi, jak i praca.